Pamiętam wszystko jakby przez mgłę . Ogromny dom , ogród , drzwi .... pokój , szafa , krzyk , płacz , ciała , spalone ciała , trauma .... ciemność .... światło . Nowy dzień . Nowa nadzieja . Spokój , ukryty za płonącą zasłoną . Nie dostępny dla mnie . Nie mi przeznaczony .
-------------------------------
- Alyson , Alyson no ! - ktoś szarpał mnie za ramię .
- Bosz ! Emma , wstałam . Gdzie jesteśmy ?
- Wylądowaliśmy w Londynie . - powiedziała ze smutkiem moja bliźniaczka .
- Damy radę - pociągnęłam ją za rękę w stronę wyjścia .
Przeprowadziłam się wraz z moją siostrą , bliźniaczką do dziadków po tym jak nasi rodzice spłonęli w pożarze . Od tamtego czasu mam dziwne sny , a raczej wspomnienia . Nie mogłyśmy mieszkać u cioci , gdyż sama zarabiała na 4 dzieci . Dziadkowie strasznie się ucieszyli na nasz przyjazd choć wiedzieli z jakiego to powodu . To byli rodzice naszej mamy . Była jedynaczką . Ich jedyne dziecko umarło . No nic ... Wracając do teraźniejszości . Na lotnisku już czekali na nas siwi państwo .
- Babcia ! - Emma rzuciła się na starszą panią . Podeszłam powoli i objęłam dziadka wtulając się w jego brodę .
- Tak mi przykro skarbie - wyszeptał mi do ucha .
- Chodźcie dziewczynki . Pewnie głodne po podróży . - no extra . Przytyje tu przynajmniej o 5 rozmiarów . Mam tu mieszkać dopóki się nie wyprowadzę . No cóż , jeszcze 2 lata . Mam 16 lat . Daleko do wolności i jedzenia kiedy mam ochotę .
Wsiedliśmy do czerwonego fiata i pojechaliśmy pod ogromny dom . No no . Może jednak nie będzie tak źle . Babcia wskazała nam nasze pokoje . Osobne . A sama poszła do kuchni coś upichcić . Rozpakowałam połowę rzeczy i usiadłam na parapecie koło okna . Po chwili przyszła do mnie Em . Nic nie mówiąc wtuliła się we mnie . Zżyłyśmy się od tego wypadku . Nawet bardzo .
Po 20 minutach przyszła po nas babcia , wołając nas na spagetti . Gotowała nieziemsko . Podziękowałam za obiad i poszłam się przejść . Było dość chłodno , w końcu to Londyn . Dzidkowie mieszkali na przedmieściach . Może to i dobrze . Było tu dużo lasów . Obrałam kierunek na jedne z nich . Spacerowałam długo , aż w końcu trochę się ściemniło . Postanowiłam wrócić lecz za bardzo nie wiedziałam jak ....
No to jest prolog. Podoba się ? Kom <3