poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 3

Dziękuje za tak liczne komentarze pod ostatnim postem , cieszę że się wam podoba . Mam nadzieję że teraz też zostawicie coś po sobie :) Miłego czytania <3 <3 <3 

----------------------------------------------------


Ta noga była cholernym ciężarem kiedy wspinałam się po tej , w tamtej chwili gigantycznej górce . Po moich policzkach ściekały łzy , spadając na dekolt i podróżując wzdłuż mojego  zmarzniętego ciała . Było mi zimno , smutno i miałam ochotę drzeć się przez przynajmniej 2 godziny . Niall miał tupet zostawiając mnie tam na pastwę losu . Nie cierpiałam go .
Od czasu tego pożaru ciągle płaczę , wiem że to oznaka słabości , ale co mam zrobić kiedy nic mi nie wychodzi . Jestem beksą , i to największą na świecie .
- Pomóc ci ? - moje przemyślenia przerwał czyiś głos , podniosłam wzrok do góry i zobaczyłam nikogo innego jak Niall'a we własnej osobie . Wyciągnął do mnie rękę , a ja fuknęłam pod nosem i zignorowałam ten jak na niego dziwny gest . - Oj daj spokój , nie było by mnie tu gdyby nie Jason . - a to już wszystko jasne . Spojrzałam na niego z pod moich coraz cięższych powiek , byłam zmęczona . Nie miałam nawet siły się kłócić , choć gdyby nie to zmęczenie to bym się na niego darła . Nie wiem czemu byłam zmęczona , przecież jest koło 12 dopiero .
- Idziesz czy nie ? - spojrzał na mnie coraz bardziej poirytowany , a ja nie wiem czemu złapałam jego dłoń . - Dasz radę się wdrapać ?
- Taa... - niee.
- Chodź - zszedł do mnie i wziął mnie na ręce - Owiń nogi wokół mnie - jak mówił tak zrobiłam . Niósł mnie pod tą górkę jakbym nic nie ważyła . Był jakiś spięty kiedy palcem przejechałam po jego ramieniu . Nie lubił dotyku , a to dziwne.
- Skąd jesteś ? - spytałam nagle zaciekawiona . Mruknął nie zadowolony.
- Możesz siedzie cicho ? - warknął , a mnie przeszedł dziwny dreszcz w kręgosłupie . Jaki oschły .
- Mogę - spojrzałam na niego obojętnie . - Niall , a ...
- Zamknij się - uciął szybko , a ja nie wiedziałam o co mu chodzi . - Co mam zrobić , żebyś była cicho ? - powiedział zimnym tonem .
- Powiedz mi gdzie idziemy - rzuciłam kiedy zorientowałam się , że nie wiem gdzie jesteśmy .
- Raczej gdzie ja idę - rozbawienie przemknęło przez jego oczy . Przewróciłam oczami . - Do Jasona , prosił żeby cię przyprowadzić - nie miałam ochoty iść do niego . Niall zabierz mnie stąd ! Szkoda , że nie mam na tyle odwagi aby mu to powiedzieć .
- Musi...
- Miałaś się zamknąć - postawił mnie na chwilę patrząc mi w oczy . Przełknęłam ślinę nie wiedząc co zrobić , co zrobiłam nie tak .- Nie chcesz iść do Jasona ?
- Nie . - pokręciłam głową .
- To chodź - zaraz sobie chyba przypomniał , że nie mogę chodzić bo wziął mnie na ręce i pomaszerował w   przeciwnym kierunku . Przyjrzałam się jego tatuażom na karku , były takie interesujące . Zaśmiałam się pod nosem zapominając , że mnie niesie .
- Z czego się śmiejesz ? - spytał zdziwiony .
- Nie mogę ci powiedzieć , zabroniłeś mi mówić - zamknęłam buzię wyrzucając kluczyk i przymrużyłam oczy . Westchnął poirytowany i już o nic nie pytał . Poczułam wibrację gdzieś obok mojego uda . Co to jest do jasnej cholery ? Niall postawił mnie tuż przy ławce ,a  z kieszeni wyciągnął telefon . Zaśmiałam się mając już dwuznaczne myśli , a  on spojrzał się na mnie jak na idiotkę i odebrał .
- No - jakiś wkurzony był , to moja wina ? - Nie , nie chciała ..... Daj spokój .... Dobra , nie ważne .... Dzwoń do niej jak chcesz i tak nie odbierze .... Bo ja tak powiedziałem ! - oł ... Poddenerwowany ostro . Po minucie to mój telefon zaczął dzwonić , Jason . Spojrzałam się na mojego " wybawce " na co on przewrócił oczami .
- Nie odbieraj - ooo... trochę się uspokoił. Odrzuciłam połączenie , po czym wziął mnie na ręce i zaprowadził do siebie .  Postawił na łóżku i zniknął w łazience . Tak mi się przynajmniej wydawało , że w łazience . Rozejrzałam się po jego o dziwo zadbanym pokoju i ściągnęłam buta z obolałej nogi .
- Spuchnięta tylko - wyrósł nagle koło mnie i przyłożył coś zimnego ściągając z mojej nogi skarpetkę - Zadzwoń do babci - spojrzałam się na niego , skąd wiedział ? - Moja babcia się przyjaźni z twoją - odpowiedział na moje nie zadane pytanie . Skinęłam nie pewnie głową i sięgnęłam po mój telefon . Wybrałam numer , a po 2 sygnałach usłyszałam kojący głos babci .
- Powiedz , że jesteś u Horan'a - u kogo ? To chyba jego nazwisko .
- Babciu po drodze miałam ochotę pójść do kolegi , jestem u Ho..
- Horan'a - przewrócił oczami . Nie tylko ja mam taki nawyk .
- Horan'a - dokończyłam .
- Dobrze kochanie , przywieś mi nie długo rzeczy z listy abym mogła zrobić obiad - nawet nie widząc jej wiedziałam , że się uśmiecha .
- Tak jest - zaśmiałam się - Kocham cię , papa - rozłączyłam się i spojrzałam na przyglądającego się mi Horan'a . - No co ? - spytałam rumieniąc się , mam coś na twarzy ?
- Nic - jego ton znów przybrał obojętny i wrócił do opatrzenia mojej nogi  . - Zawieść cię do domu samochodem ?
- Jasne , ale gdyby to nie był problem ? - pokazałam mu listę zakupów machając nią mu przed twarzą .
- Okej - zaśmiał się , ale jakby sam siebie karcąc w duchu znów jego oczy nie mówiły nic .  Przyglądałam mu się uważnie , był taki przystojny . Przygryzłam wargę . - Denerwujesz się czymś ?
- Hm.. ? - zbił mnie całkowicie z tropu .
- Przygryzasz wargę , a kiedy cię dotknąłem twoje ciało się spięło . - fuknęłam pod nosem .
- Ty tak samo zareagowałeś jak przejechałam palcem po twoim karku - jego oczy natychmiast stały się ciemniejsze .
- Nieważne - burknął , a potem wstał  i podniósł mnie znów na ręce
- Mój but - mruknęłam .
- Co ?! - warknął . Czym ja cię tak wnerwiam człowieku ?!
- Mój but - spojrzał na podłogę .
- Przywiozę ci go jutro - oh.. no okej . Pokiwałam nie pewnie głową i dałam się w ciszy zanieść do samochodu . Samochód był dość duży , a jego popielaty kolor mienił się w słońcu . Ładnie .
Pojechaliśmy do sklepu , do którego miałam pójść , a Niall zrobił zakupy wracając po jakiś 10 minutach ze wszystkim czego potrzebowała moja babunia .
- Masz - rzucił mi torbę i podał resztę .
- Dzięki - uśmiechnęłam się szczerze , a on nie nie racząc mnie chodź jednym spojrzeniem pojechał do mnie . Wziął mnie na ręce i zapukał do drzwi , po chwili  ujrzałam w nich moją babcię .
- Dzień dobry pani Nathan - powiedział miło , ale jego oczy nadal były zimne i takie ... straszne ?
- Ooo... Witaj Nialler . Co się stało Alyson ?
- Niezdarna taka i spadła z górki - no dzięki , fuknęłam pod nosem . Podał mojej babci zakupy i powędrował nadal mnie niosąc na górę .
- Dzięki za pomoc - powiedziałam kiedy położył mnie na łóżku - Nie musiałeś mnie nieść .
- Wiem - spojrzałam na niego zdziwiona - Ale w tedy mam nad tobą większą kontrolę - Jaką kontrolę człowieku ?! A on się zaśmiał zadowolony ze swojej odpowiedzi .
- Niall - powiedziała moja babcia stając w drzwiach - Zostaniesz na obiedzie ?
- Jasne , a mógłbym zabrać wieczorem Alyson na imprezę ?
- Oczywiście  , ale ma być przed 12.00 w domu - ostrzegła babcia śmiejąc się . Zaraz ... jaką imprezę znowu . Spojrzałam na niego pytająco , a on podszedł do mojej szafy i wyjął z niej moje wszystkie sukienki .
- Ubierz tą - rzucił mi moją czarną , koronkową sukienkę , która ledwo co zasłaniała moją pupę nie mówiąc już o tym , że stanik prześwitywał w niej .
- A może najpierw powiesz mi na jaką imprezę zamiast decydować za mnie ? - oburzona założyłam ręce na piersi .
- Nie - rzucił i wyszedł z pokoju .
- Dzięki - wydarłam się za nim .
  

4 komentarze:

  1. Rozdział ciekawy.
    Nasz Nialler chce zabrać ją na impreze czy on ma jakieś plany? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. meega rozdział! nie mogę się doczekać co bd się działo na imprezie! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Początek trochę nudny :c
    .. Ale końcówka jest super!
    Informuj mnie o nowych rozdziałach! :D
    Czekam na next <3
    @Aliccee00

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominacja :) http://dreams-are-the-most-beautiful-gift.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń